Need For Speed: Most Wanted – EA MAKE NFS GREAT AGAIN

Kiedy po raz pierwszy w 2005 roku dostałem możliwość prowadzenia genialnie odwzorowanego BMW M3, NFS: Most Wanted, wydawał mi się grą idealną.

Świetna, jak na tamte czasy, grafika (chociaż dziś odrobinę przestarzała), wierne kopie prawdziwych samochodów (począwszy od VW Golfa, kończąc na takich potworach jak Lamborghini) i toporny, ale prosty do opanowania model jazdy, dostarczały idealny poziom rozgrywki.
Czas pokazał, że Need for Speed: Most Wanted był godnym następcą uwielbianego Underground I oraz II, gdzie także ścigaliśmy się w wielkiej metropolii, ale w dość odmiennych warunkach.

Need For Speed: Most Wanted – EA MAKE NFS GREAT AGAIN

Twórcy odrzucili bardzo rozbudowane możliwości tuningu wizualnego naszych pojazdów, na rzecz dość ubogich, gotowych pakietów mechanicznych, znacznie uboższych w personalizacji głównych części karoserii.

Zmianie uległ także cel rozgrywki. O ile Underground polegał na nocnych wyścigach i stworzeniu jak najbardziej bajeranckiej fury, tak w Most Wanted dostaliśmy czarną listę, a naszym zadaniem było znalezienie się na jej szczycie i odzyskanie skradzionego BMW, które swoją drogą jest dość słabym samochodem.

nfs
fot. EA

Twórcy kładli duży nacisk na różnorodność otoczenia, pojazdów oraz samych wyścigów.

Świat został podzielony na trzy zupełnie odmienne od siebie rejony, do których otrzymujemy dostęp podczas wspinania się po czarnej liście. Miasto, po którym się poruszamy, ma doskonały kontrast. W jednej chwili przejeżdżamy przez wąskie dzielnice mieszkalne, a w chwilę później znajdujemy się w rozbudowanych kompleksach przemysłowych. Wyścigi podzielone na różne tryby (dominowały sprinty) dawały naprawdę sporo frajdy, a pokaźna lista dostępnych samochodów sprawiała, że i tak wybierało się ten najszybszy, który przeważnie był także tym najładniejszym.

nfs2
fot. EA

Są pewne utwory, które zostają określone mianem „ponadczasowych”, podobnie jest również z soundtrackiem pierwszego Most Wanted’a.

Wymieszanie elektroniki z rapem i metalem nadawało rozgrywce swoistego tempa. Utwory takie jak: Rock – I Am Rock, Hype – We Control, The PerceptionistsLet‚s move, T.I. Presents The P$C – Do Ya Thang, potrafiły zapaść w pamięć wielu osobom (także tym które nie przepadają za rapem). Chętnie wymieniłbym więcej utworów, ale tak się składa, że (z i tak dość ubogiego w liczbę OST) duża ilość utworów występowała tylko w określonym momencie rozgrywki lub w menu.

nfs3
fot. EA

Chociaż brak tutaj cyklu dnia i nocy, znanego z późniejszych odsłon serii, to ucieczka przed policją przez słoneczne Rockport tworzy niepowtarzalny klimat.

Zresztą zawsze zastanawiało mnie to (i nie tylko), jakim sposobem policja posiadająca stare Fordy Crown Victoria potrafiła trzymać się tyłka mojego Lamborghini. Fizyka, chociaż nie doskonała, połączona z topornym na zakrętach modelem sterowania, tworzyła połączenie, do którego bez problemu można było się przyzwyczaić.

Na zakończenie warto wspomnieć o tajemniczym trybie multiplayer, w który osobiście sam nigdy nie grałem. Nie znam też żadnej osoby, która kiedykolwiek próbowała. Wiadomo tylko to, że taka opcja była dostępna. Jedno jest pewne, NFS Most Wanted w 2005 roku zniszczył całkowicie konkurencję, czym u wielu osób zyskał tytuł ostatniej, najlepszej części z serii.